#pracbaza #chwalesie #programowanie
Podszedłem do przełożonego i mówię

porozmawiajmy w 4 oczy
wyszliśmy i

No słuchaj, ja się tu trochę męczę. Nie chcę Cię zostawić z rzeczami, które tylko ja rozumiem, a są nie dokończone. Domykam projekt i wyfruwam w świat.

pokaż spoiler gwoli wyjaśnienia, ta firma zatrudnia 5 programistów, do niedawna 6, a niedługo 4 i byłem jedyną osobą która pisała cokolwiek w RoR, a napisałem tego naprawdę dużo, o tym, że dali mi projekt za projektem w RoR bo znałem Python/Django nie mając za sobą hello worlda w Ruby i wbijałem się do sporego open sourcowego projektu jakim jest Redmine i jego pluginów napisanych przez Hindusów, nie będę się nawet źle wypowiadał, bo teraz nie boję się wchodzić w zupełnie egzotycznie brzmiące dla mnie rzeczy, choć danie tego juniorowi, który przychodząc miał 3 miesięczne doświadczenie, uważam za minimum dziwne posunięcie.

Ucieszył się, w sumie z tego, że jestem z nim szczery i że zamierzam dokończyć co zacząłem.
Dodatkowo spytał czy szukam już czegoś i polecił nie zwlekać z szukaniem, tylko chodzić już na rozmowy i mówić rekrutującym jak wygląda sytuacja.
Tak się zaczyna początek końca mojej pierwszej poważnej pracy jako programista. Rok i 4 miesiące na dziś, pewnie z miesiąc dwa i porozumienie stron. Najlepiej będę wspominał atmosferę i ludzi, swoją drogą jeden z nich tu siedzi, zaczynał pracę w tej firmie równo ze mną i to dopytywanie o to z czego podśmiechuje pod nosem, sprowadziły mnie na mirkobloga. Wcześniej myślałem, że wykop to ten szajs z Wykopaliska.
Dziękuję za uwagę i życzcie mi powodzenia w dokończeniu projektu, tak by się nie zawalił dzień po tym jak wyjdę z tej pracy po raz ostatni, oraz szukaniu nowej.